Jeszcze chwilę temu nasza działeczka wyglądała jak zielone wzgórze.
Dzisiaj mamy stan surowy zamknięty i w chwili obecnej straszliwy bałagan wkoło domu.
Bałagan jest wynikiem pracy niezmordowanej ekipy naszych górali, ktorzy mimo mrozu zrobili nam podbitkę.
Niewtajemniczonym tłumaczę co to takiego. To taka boazeria pod dachem (na zewnątrz).
Tak więc podbitka wyszła świetnie. Górale spisali się pierwsza klasa. Ekipa godna polecenia.
Mężulek natomiast walczy z elektryką. Tworzy misterną pajęczynkę kabli i kabelków. Tak by wszystko grało jak trzeba i było na swoim miejscu.
Chwała mu za to bo nie wyobrażam sobie siedzenia na budowie z elektrykiem i tłumaczenia mu przeznaczenia każdego gniazdka.
Parter mamy już gotowy zostało pięterko i strych.
Kolejny etap to ogrzewanie podłogowe.
Tu jednak zdamy się w 100 % na fachowców.
Potem tynkowanie, wygładzanie, malowanie i tak dalej i dalej.......
JUŻ NIE MOGĘ SIĘ DOCZEKAĆ !!!
Ostatnimi czasy cierpię na chroniczną klaustrofobię.
Nie mam już siły upychać wszystkich naszych gratów.
Tym bardziej,że za oknem mam widok na nasz budujący się domek.
No dobrze ale nie narzekajmy.
Może jeszcze w tym roku będzie można to i owo "przeprowadzić".
Oby tylko nasza "kochana" zima nas jak najszybciej opuściła a wszystko da się zrobić.
 |
Pokój syna. |
 |
To nasza sypialnia. |
 |
O... a tutaj moje ziółka się suszą, jak u każdej porządnej wiedźmy :))) |
 |
Ocieplenie dachu czeka na swoją kolej. |