czwartek, 5 lutego 2015

Szydełkowych wytworków ciąg dalszy.

Szydełko nadal w ruchu. Korzystając z nieobecności synusia i ferii zimowych odrobiłam się z zaległościami domowymi i dokończyłam rozpoczęte wieki temu robótki.
 Kolor tym razem ciemny beżowy. 
Tak dla odmiany. 



Zazdroska może już troszkę nie w temacie. Jednak w tym roku zdobiła, w parze z drugą, moje okno kuchenne w czasie świąt.
 Niestety nie zrobiłam zdjęc, ale muszę powiedziec, że wyglądały niezwykle wdzięcznie.
Szczególnie, że pozostałe dodatki były też w stylu skandynawskim. 
Jak dotrę do gazetki z wzorem wrzucę na bloga.


 Natomiast teraz będzie krótka relacja zdjęciowa ze zdobyczy "szmateksowych". 
Oczywiście to tylko artykuły domowe, o ciuchach już nie wspomnę. 
Powiem tylko, że zaskoczona jestem pozytywnie jakością i cenami. 




Szczerze mówiąc, warto czasem poświęci trochę czasu i pogrzebac w szmateksowych wieszaczkach. Można znaleźc niezłe perełki. 
Jak np. nowiutką firmówkę puchową. 
Materiały różnej maści za parę groszy, bo zwykle na wagę, a i jakiś drobiazg domowy czasem się trafi. 
Taki sezam ze skarbami.

3 komentarze:

  1. W pwenm sensie to smutne ale bardzo prawdziwe. Też z przyjemnością przegrzebuję szmateksy:) Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
  2. Zazdroszcze wolnej chaty i ferii. same piekne rzeczy u Ciebie:))

    OdpowiedzUsuń
  3. Wolna chata jeszcze tylko do niedzieli. Potem będzie się trzeba wykazac pomysłowością na drugi tydzień ferii.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :)))