Pokazywanie postów oznaczonych etykietą firanki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą firanki. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 3 lutego 2015

Syndrom pustego gniazda

W moim świecie dzisiaj mrozik. 
Śnieg zalega sporą warstwą, a wczoraj znowu dopadało. 
Cóż zrobic zima zagościła na dobre i raczej szybko nie odpuści. 
Czasem jednak dobrze tak zaszyc się w śnieżnej pierzynce, można przynajmniej wykorzystac czas przerwy ogrodowej. 
Bo mówiąc szczerze w temacie ogrodu mam ŚWIRA. 
Dosłownie. 
Mogę nie jeśc, nie pic, nie odpoczywac byle tylko kopac, pielic, przesadzac, tworzyc i wytworzyc. 
Jak mówi mój kochany tatuś "szurnięta ogrodniczka". 
No tak ale miało by o zimie i uśpionym moim świecie. 
Świat śpi a ja nie. 
Synuś pojechał na obóz więc męczy mnie troszkę syndrom pustego gniazda. 
Zrobiłam więc firaneczkę do kuchni i o zgrozo, serwetkę na kolejne święta Bożego Narodzenia. 



Tak to już jest z mamusiami kochanych synusiów. 
Od jutra zabieram się za metamorfozę korytarzowej szafy. Brąz zamieniam w kremową biel z przetarciami. Nowe uchwyty, może jakaś grafika. Relacja z reinkarnacji już niedługo.

No i najważniejsze ....!!!!!!!!!!!!!!
Znalazłam nowy szmateks. EEEEE nie, ten sklep nie zasługuje na takie miano. Szczerze mnie zaskoczył. Czyściutko,pachnąco, przemiła obsługa, świetny towar. Promocje, bony, cóż więcej wymagac. 
SUPER.
Za grosze świetne ciuchy, fajne materiały i drobiazgowe przydasie.
Sesja zdjęciowa pierwszych zdobyczy jutro.

Dobranoc............. uciekam spac. 

środa, 28 stycznia 2015

Mimo wszystko.

Mimo, że na dworze paskuda, mimo, że ochota jakaś ni taka,
mimo, że najlepiej by było zaszyc się w jakimś cieplutkim kąciku i dobrą książką zabrałam się ambitnie do pracy.

No właśnie co do książek...
Ostatnimi czasy "pożarłam" - dosłownie - dwie...
Tytuły może nie są górnolotne i specjalnie ambitne. 
Czytam jednak bo lubię a nie kreuję się na snoba czytelniczego.
"Kobiety z Czerwonych Bagien" Grażyny Jeromin - Gałuszki 
oraz "Zapomniany ogród" Kate Morton to opowieści o niezwykłych kobietach. 
Silnych, mądrych i nieprzeciętnych. 
Niebanalne  losy, kropelka tajemnicy, miłośc, wiara, przeznaczenie. Wszystko to splata się w niezwykłe opowieści, w których na każde następne słowo, następne zdanie czeka się z niecierpliwością.
Polecam gorąco szczególnie na taką szaro burą porę jak teraz.



Wracając do tematu ambitnej pracy. 
Po szaleństwie świątecznych dekoracji trzeba było wrócic do rzeczywistości. Trochę żal, ale zrobiło się tak jakoś przestronniej i jaśniej. 
Postanowiłam w ferworze walki zmienic coś w mojej kuchni. 
Z przepastnej otchłani wydobyłam zależały i zapomniany już materiał w biało-niebieską krateczkę. 
Czekał biedak wytrwale na swoje 5 minut.
Na jednym ramieniu siedział mi skrzat leniuszek a na drugim skrzat pracuś i szeptały zawzięcie .....pracuj,pracuj,pracuj....
odddpppocznijjjjjjj.....odddpppocznijjjjjj......
Wzięłam duży łyk mocnej kawusi i schowałam skrzata leniuszka do szuflady. 
Sama się zdziwiłam bo robota szla jak z płatka. 
Nie dośc, że uszyłam wersję kraciastą to jeszcze powstała druga na góralską nutę. 
Muszę dobrze zamknąc szufladę ze skrzatem, bo jeszcze paskud wylezie i znowu narobi zamieszania.