Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Różności. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Różności. Pokaż wszystkie posty

piątek, 21 marca 2014

Świecznik - reaktywacja

Dziś króciutko bo słoneczko ciągnie mnie do pracy w ogrodzie. Rzecz będzie o świecznikach, a właściwie to konkretnie o jednym, pozostałe przywędrowały tak dla towarzystwa.
Pogrzebałam ostatnio w maminych drobiazgach i znalazłam stary świecznik z okresu "radosnego socjalizmu"
Standardowy kolor z politurką oczywiście. Pętał się biedak od szafki do szafki zapomniany taki.
Postanowiłam więc dać mu drugie życie i tchnąć w ten relikt przeszłości nieco romantyzmu.
  



Kolega poniżej przywędrował z Ikei, z mojej ulubionej wyprzedaży okazyjnej oczywiście. Świeca trochę nudna i bez wyrazu otrzymała wdzianko ze sznurka w towarzystwie korków. Taka korkowa wariacja.



 To moja najnowsza zdobycz, i pierwsza korona. Skutek kilku wolnych chwil i wizyty w Jysku. Troszkę podrasowana, gdyż oryginał nie budził specjalnie moich zachwytów. Kilka maźnięć pędzlem i już pełnia szczęścia.



Temat świeczników pozostawiam na później i lecę, pędzę walczyć z ogrodem. Słoneczko wzywa.



poniedziałek, 14 lutego 2011

Małe bale w karnawale

Jakie to szczęście, że istnieją sklepy z używanymi ciuchami !!!
Jeszcze latem kupiłam w takim oto sklepie stroje karnawałowe dla mojego dzieciątka.
Panie sprzedawczynie patrzyły na mnie z lekką drwiną, że kto to niby kupuje coś takiego latem.
Teraz są jak znalazł.
Tym bardziej ,że synuś w przedszkolu rozpoczął karierę aktorską i potrzebne były królewskie szaty.
Oczywiście jak to zwykle bywa w takich sklepach stroje były nieco zdekompletowane.
Zostałam więc zmuszona do uszycie pierwszych w życiu spodni.
 Masakra.
Wykrojów jak na lekarstwo.?!?!
Trzeba było radzić sobie jakoś.
Wzięłam więc spodnie dresowe synusia i tak jakoś po odrysowaniu powstał papierowy model.
Wykroiłam doszyłam ozdobne paski i koronki.
 Sama jestem z siebie domna bo wyszły całkiem nieżle.
 Jeszcze tylko kokardy do pantofli, korona, berło i mieczyk i mamy dostojnego króla.
Strój królewski właściwie miał być na zabawę karnawałową.
Jednak ze względu na wcześniejsze przedstawienie trzeba było wymyśleć coś nowego.
I tak to właśnie mamy uroczego kościaczka.
Dokupiłam tylko maseczkę na http://www.partybox.pl/.
Złota kosa to już moja produkcja.
Najważniejsze,że dziecko jest zadowolone i dobrze się bawi.


poniedziałek, 7 lutego 2011

Polowanie na słoneczko


Upolowałam dzisiaj słoneczko!!!
Mam nadzieję, że zostało dobrze związane i pozostanie już z nami.
Nie mogłam się również oprzeć pokusie i nabyłam w Lidlu HIACYNTY!!!
Otrzepane i wypłukane z ziemi zajęły miejsce w szklaneczkach na parapecie.
Będą stanowić wiosenny wabik, jak by tak słoneczku udało się uciec. 



środa, 19 stycznia 2011

Szmateks czy miejsce inspiracji ???

Nie wiem jak wy, ale ja bardzo lubię pogrzebać w zakamarkach "szmaciankowa".
Nie zawsze znajduję coś ciekawgo.
Tym razem łowy były dość owocne.
Orginalne poduchy, idealne na tarasowe,wiklinowe krzesła.
Materiały na kuchenne zasłonki.
Obrus i dwie piekne serwety ręcznie wyszywane.
Najbardziej podoba mi się jednak cena....30 zł... za wszystko!!!
Niestety wiele osób bardzo źle wypowiada się o tego typu sklepach. Wręcz z obrzydzeniem.
Moim zdaniem to nie sztuka iść do sklepu z materiałami i kupić kawałek szmatki po 30, 40, 50 zł za metr. Wzory i kolorystyka też często dają wiele do życzenia.
Najbardziej przeraża mnie jednak, kiedy idę w odwiedziny do znajomych a tam jak w Chinach, wszystkie okna podobne do siebie. 
Ze względu na wysokie ceny wszyscy kupują w marketach jakieś tanie paskudztwa, które po pierwszym praniu nawet na szmaty się nie nadają.
To samo jest z ciuchami.
Dlaczego mam się wsydzić,że kupiłam jakąś rzecz w sklepie z używaną odzieżą.
Czasem można znależć tam naprawdę orginalny ciuch i to nieraz jedyny w swoim rodzaju.
Kiedy urodził się mój synuś też kupowałam w "szmaciankowie" ciuszki dziecięce.
Piękne, orginalne, często całkiem nowe i to w dosłownie śmiesznych cenach.
Nie kupiłabym takich w naszych sklepach.
Czytałam niedawno o sklepach tego rodzaju (chyba w Anglii) gdzie można przynieść swoje rzeczy i wymienić je na inne.
Myślę,że to świetny sposób na wietrzenie szafy, szczególnie wtedy gdy przybyło nam tu i tam...
No bo co zrobić z rzeczą która jest prawie nowa, nie bardzo da się przerobić, a nam już nie pasuje. Nie zawsze mamy komu coś takiego podarować a wyrzucić szkoda. Czemu u nas nie ma takich sklepów, a jeśli są to bardzo, bardzo nieliczne.