Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szycie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szycie. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 5 marca 2015

Poduchy za grosze

Jako, że prace twórcze z meblami zostały zakończone, zabrałam się za coś z innej beczki.
Ostatnio bardzo spodobały mi się poduchy z dzianiny. 
Niestety moje "druciane" umiejętności są na poziomie szkolnego szalika, 
o tzw. warkoczach mogłam tylko pomarzyć. 
Potrzeba jednak matką wynalazku.  
W szmateksie za całą jedną złotówkę nabyłam sporej wielkości dzianinowy sweterek. 
Kolorek taki jak chciałam, no i oczywiście z warkoczami.


Tak oto po kilku przeszyciach i wycinankach powstały dwie duże poduchy.



 Milutkie i ciepluche. 
Przyjemnie na nich złożyć główkę przed telewizorem.
 Reszta sweterka posłuży mi natomiast do uszycia torby.
 Efekty następnym razem.

niedziela, 26 lutego 2012

Pachnące woreczki

Kolejne saszetki z "wdzianek" na butelki z winka. Sztywnik ma dość spore dziurki więc świetnie sprawdza się w roli saszetki zapachowej. Lakowa pieczęć idealnie spełnia rolę zawieszki.
Obrazki drukowałam na atramentówce. Przykleiłam materiał do kartki taśmą dwustronną, przepuściłam przez drukarkę i już. 

Próbowałam też dzisiaj transferować Nitro. 
Jak na razie wyszło strasznie blado. Nie wiem czy to ja coś sknociłam czy też wydruk był za słaby. 
Jako, że nie mam w domku laserówki, mężuś wydrukował mi w pracy. 
Nie miałam więc wpływu na jakość. 

Myślę też spróbować transferu z kserokopii. 
Jak tam wasze doświadczenia w tej materii??? 
Czy jakość jest taka jak z laserówki i co z trwałością po praniu??? 






wtorek, 24 stycznia 2012

Królikarnia


- Opowiedz nam jakąś historię, Mleczu! Opowiedz nam historię!
Mlecz nie odpowiedział od razu. Zamyślony skubnął trawę i pokicał w bardziej nasłonecznione miejsce, zanim ponownie ułożył się wygodnie. Wreszcie przemówił:
- Dzisiaj opowiem wam całkiem nową historię. Tej jeszcze nigdy nie słyszeliście. Opowiada ona o jednej z największych przygód El-ahrery.
Zamilkł i wyprostował się, pocierając przednimi łapami o nos. Nikt nie śmiał popędzać ich najlepszego gawędziarza, który wyglądał na zadowolonego, stojąc tak między nimi.
Lekki wietrzyk poruszył trawą, a unoszący się skowronek zamilkł, opadł na chwilę i znowu wzbił się w górę.
Dawno temu (zaczął Mlecz) króliki nie posiadały zmysłu węchu. Z tego powodu ich życie było o wiele trudniejsze.
Traciły połowę przyjemności letniego poranka, ponieważ nie wiedziały, co jedzą, dopóki tego nie ugryzły. Co gorsza nie potrafiły wywąchać wroga, przez co często padały ofiarą gronostajów i lisów.
Otóż El-ahrera zorientował się, że wrogowie królików, a także inne zwierzęta, nawet ptaki, mają węch, dlatego postanowił, że odszuka ten dodatkowy zmysł i zdobędzie go dla swoich pobratymców za wszelką cenę. Zaczął więc rozpytywać dookoła, gdzie można znaleźć zmysł węchu. Niestety nikt nie potrafił mu tego powiedzieć, aż wreszcie spotkał bardzo starego i bardzo mądrego królika o imieniu Bratek..."


Fragment tekstu pochodzi z książki "Wodnikowe wzgórze". 
Nawet świat niepozornych królików może być ekscytujący, tajemniczy i szalenie ciekawy. 
Taki powrót do dzieciństwa. Coś dla dużych i małych. 
Polecam. 
Książkę dość ciężko zdobyć, raczej niedostępna w księgarniach. Jednak przy odrobince grzebania w internecie można znaleźć 
e-boka. 


Poniżej moje świeżutkie króliki
Właśnie takie jak z Królikarni Sandleford.
Podkreślam,że to moje pierwsze, tak więc efekt mnie tym bardziej zadowala.
Pasiasty otrzymał imię Bernard i został przyjacielem mojego synusia. 
Dwa następne powędrują do dzieciaczków naszych przyjaciół.
W dodatku coś tak czuję,że to nie koniec królikowej produkcji, ponieważ synuś stwierdził, że jego królik czuje się trochę samotny i przydałaby mu się koleżanka.







piątek, 20 stycznia 2012

Mimo wszystko...

Oj malutko czasu malutko. Nie poddaje się jednak. Mimo dalszej walki z ocieplaniem dachu, która niestety ostatnio dość zwolniła tępo, poczyniłam parę cudaków.



Krateczkowa zasłonka do łazienki stanowi część pierwszą kompletu. W trakcie jest zasłonka nad okno i zasłonka pod umywalkę. Muszą jednak poczekać troszkę na swoje docelowe miejsce, gdyż kafelkowanie łazienki jest w następnej kolejności po ocieplaniu dachu.


 Półokrągła zazdroska to tzw. "mój pierwszy raz". Zobaczymy co z tego wyjdzie. Zdjęcie w gazetce jest dość obiecujące. Wersja robocza zaczyna mi się podobać coraz bardziej.


Takie właśnie cuda urządziła pogoda dzisiaj za moim oknem. Wczoraj odwilż, dzisiaj białe szaleństwo. 
Najlepiej oglądać zza okna kiedy w domku cieplucho i bezpiecznie.
Za tydzień u nas ferie.
Może trochę tego zostanie, inaczej moje dziecię rozniesie dom na kawałki.Tak to przynajmniej bałwany, bałwanice i inne stwory rozładują nadmiar energii.



środa, 9 listopada 2011

Reaktywacja torebki

Podczas ostatniej wizyty w szmaciarni udało mi się nabyć trzy torebeczki. Szczególnie jedna z nich przypadła mi do gustu. Mimo, że czasy jej świetności już dawno przeminęły. Postanowiłam dać jej nowe życie. Oto efekty mojej pracy.