Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchenne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchenne. Pokaż wszystkie posty

piątek, 28 lutego 2014

Murowana kuchnia ciąg dalszy

Perypetie kuchenne zakończone. 
Nastał wreszcie spokój i harmonia. Przyszedł również czas na nadanie pustemu wnętrzu charakteru.
Metryczka znalazła swoje miejsce i przyciąga uwagę każdego naszego gościa. 
Mam nadzieję, że wraz z nią wprowadziły się do nas dobre duchy poprzedniego domu, w którego murach tkwiła.



Półeczka na przyprawy zrobiona została ze słynnego już ikeowskiego przewijaka za złotówkę. 
Mężuś pięknie przeszlifował, pobejcował i dodał kilka półeczek. Służy doskonale.



 Kuchenka gazowa czeka jeszcze na okap, niestety chwilowo brak czasu na realizację.








sobota, 22 lutego 2014

Szybki pościk...

Po tak długiej nieobecności blogowej mam ciągły niedosyt.
Musiałam więc jeszcze szybciutko króciutki wpisik zamieścić.

Temat przewodni to słoiczki na przyprawy i etykiety.

Długo szukałam czegoś odpowiedniego co przy mokrych paluchach nie rozmyłoby się po pierwszym użyciu. Szukałam, szukałam aż mnie olśniło.
Stare dobre farby żelowe.
Tani i szybki efekt.
Napisy robiłam flamastrem do CD  więc nic się nie rozmaże. Polecam.




Na wieczkach szafirkowy akcencik, tak by kolorystycznie pasowało do wystroju.
 Jeszcze dosychają. Od jutra do użytku.

Wzorniki do wykorzystania







poniedziałek, 13 lutego 2012

Zakochana pomidorówka

Dzisiaj będzie kulinarnie. 

"Zakochana pomidorówka" to mój sprawdzony sposób na rozbudzenie mężusiowych zmysłów.
Przepis banalnie prosty i szybciutki. 
W Walentynki nie należy się zbyt męczyć. 
Szybkie gotowanko, a potem to już tylko można "leżeć i pachnieć" w oczekiwaniu na lubego. 

Składniki:
  • duża cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • odrobina mąki pszennej
  • łyżka masła
  • 2 kostki bulionowe rosół z kury
  • 1-2 litrów gorącej wody 
  • 1 puszka pomidorów krojonych (ja używam z Łowicza, nie rozpadają się przy gotowaniu)
  • 1 przecier pomidorowy
  • cząber, tymianek, ziele angielskie, liść laurowy
  • ziarenka smaku
  • pieprz
  • zielona pietruszka
  • lubczyk (jeśli nie mamy świeżego to radzę użyć suszonego- "Lubczyk ogrodowy"Kotanyi)
  • makaron lub grzanki


Cebule kroimy w drobną kostkę, czosnek rozgniatamy. Całość należy zeszklić na masełku, oprószyć mąką, lekko podsmażyć.
Wszystko zalewamy gorącą wodą, wrzucamy dwie kostki rosołowe i gotujemy na delikatnym ogniu.
Następnie dodajemy całą puszkę pomidorów i koncentrat (ilość według uznania, zależy jaką ilością wody zalejemy).
Dodajemy kilka kuleczek ziela angiel., 2-3 listków laurowych, po 2-3 szczypty (rozgniecione) cząbru i tymianku. Doprawiamy ziarenkami smaku i pieprzem (ostrość według uznania).
Pod koniec gotowania dodajemy troszkę posiekanej pietruszki i lubczyku (za pierwszym razem radze niewielką ilość, szczególnie przy świeżym lubczyku, ponieważ jest bardzo aromatyczny i może zdominować smak zupy.) 
Zupkę podajemy z ugotowanym makaronem lub grzankami.
Proste i pyszne.
Gorąco polecam.




 Mężuś dostanie na Walentynki "Zakochaną pomidorówkę",
 a na deser... Rafaello z kuponem Dużego lotka
i ....... pssst...tajemnica.
Wszystkiego zdradzać nie można, bo jeszcze przeczyta i niespodzianki nie będzie.



czwartek, 2 lutego 2012

Cytrynóweczka dla niecierpliwych

Wędrowałam sobie dzisiaj troszeczkę po różnych blogach.
U Llooki natrafiłam na cytrynkowe szaleństwo. Narobiła mi smaczka na cytrynóweczkę. Zamieszczam więc mój przepiski.


CYTRYNÓWECZKA DLA NIECIERPLIWYCH

1kg cytryn
1L miodu
1L spirytusu

Owoce wyciskamy. Z soku usuwamy pestki i nadmiar miąższu. Miód, jeśli jest twardy, delikatnie podgrzewamy w gorącej wodzie (40*C). Następnie sok, miód i spirytus mieszamy. Gotowe.

Super sprawa na taki mrozik. 

czwartek, 26 stycznia 2012

Sweet home i inne ..

Ostatni wypad w sprawach urzędowych zaowocował kilkoma drobiazgami kuchennymi. 
Nie mogłam się oprzeć i odwiedziłam pewien sklep w centrum miasta.
Z grzeczności tylko nie wymienię jaki to sklep i jakie miasto, ponieważ obsługa w nim jest dosłownie koszmarna. 
Ciężkie lata PRL-u. 
Zmierzła, wiecznie skrzywiona sprzedawczyni wygląda jakby codziennie wstawała lewą nogą.
 Mimo tego ,że pani zawsze stara się uprzykrzyć wszystkim klientom zakupy, nie dałam się. 
Znalazłam to co chciałam i już. 
Nadmienię, że sklep jest samoobsługowy, a "przeeemiła sklepowa" chodzi za każdym krok w krok.
Nieważne, mam i tyle. 




Natomiast ten słodziutki komplecik poniżej, nabyłam całkiem przypadkiem podczas wizyty w szmateksie na okoliczność zakupu materiału.
Oczywiście komplecik był również na wagę, więc myślę, że cena
 10 zł. nie była zbyt wygórowana.
Tym bardziej, że w zakamarkach piwnicy moich rodziców znalazłam kiedyś identyczny duży dzbanek do herbaty.
Oczywiście mężulo złapał się za głowę i stwierdził...
"gdzie ty to wszystko postawisz?".
Ja już wiem. Plan jest skrupulatnie opracowany.
Jedyne czego na razie brakuje to szafek kuchennych
 - mężu drogi!!!
Na dzień dzisiejszy wybaczam.
Trzeba czekać na wiosnę, żeby wyczyścić i osuszyć cegłę do budowy szafek.
Bo takie właśnie mają być - murowane.


 
No i jeszcze jedna sprawa. Czy może jakaś dobra duszyczka wie gdzie można dostć takie cudo na sypkie produkty.
Kiedyś były w Ikei, ale niestety w tej chwili są wycofane z oferty.
Na Allegro też pusto.